Ostatnie wpisy

  • Jakub Zalewski 00:30 on 9 December 2015 Permalink | Reply
    Tags: Antyradio, Fear, Love, Riverside, Sixto Rodriguez, Time Machine, Trójka, Turbotop   

    Słyszałeś może o Riverside? 

    rockmetal.pl

    rockmetal.pl

    Ostatnio gdy jechałem sobie wieczorem swoim czerwonym włoskim autem na F słuchając Antyradia usłyszałem „Pięć”, a następnie znajome dźwięki pewnej piosenki.  Pomyślałem wtedy, że ta historia, prawie jak z Sugarmena, doczekała się happy-dalszego ciągu.

    Kilka dni później wracając późno do domu  (było koło 2 w nocy) także w Antyradiu usłyszałem inną piosenkę tego samego zespołu, co ciekawe jedną z moich ulubionych i wcale nie z ostatniego albumu. No dobra ale dosyć tej zabawy w ciuciubabkę. Słyszałeś kiedyś o Riverside? Na samym dole możesz sobie włączyć jutuba z singlem z ich najnowszej płyty, kojarzysz? Możliwe, że tak i bardzo mnie to cieszy, bo jeszcze niedawno ta nazwa nic nie mówiła większości moich znajomych.

    Riverside to Polski zespół powstały w 2001 Warszawie, tworzący bardzo oryginalną muzykę z gatunku rocka progresywnego. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to jeden z moich ulubionych zespołów. Na swoim koncie mają już 6 wydanych albumów studyjnych, 2 minialbumy i DVD live. Czy w takim razie nie jest to zaskakujące, że zespół istniejący kilkanaście lat z bardzo przyzwoitym dorobkiem muzycznym jest tak słabo znany w naszym kraju?

    Ale co w tym nadzwyczajnego, przecież każdy słucha różnej muzyki i nie musi kojarzyć wszystkich wykonawców. Pewnie, że tak ale jednak podejrzewam, że takie zespoły jak happysad, Kazik Na Żywo czy Coma większość z was nawet jeśli nie lubi to zna, a i pewnie chociaż jeden utwór jest w stanie zanucić. Jednocześnie nie sądzę, że za granicą – poza liczną Polonią – ktokolwiek słucha happysad’u, a Riverside owszem. Można oczywiście powiedzieć, że wymienione przeze mnie zespoły tworzą głównie w języku polskim w odróżnieniu od Riverside, które 100% tekstów ma w języku angielskim, ale nie tłumaczy to stosunkowo niskiej popularności Riverside w Polsce. Tymczasem prawie każdy polski zespół mógłby pozazdrościć im kariery. Chłopaki grają dosłownie na całym świecie, po wydaniu ostatniego albumu wyruszyli w trasę koncertową po Ameryce, a później po całej Europie i przyciągają na swoje koncerty mnóstwo fanów.

    Kariera Riverside przypomina mi trochę historię Sixto Rodrigueza o której opowiada nominowany do Oscara dokument Malika Bendjelloul Searching for Sugar Man (2012). Rodriguez był przez lata najpopularniejszym artystą w RPA, gdzie krążyły legendy o nim i jego śmierci. Tymczasem Sixto Rodriguez niczego nie świadom żył w USA, gdzie jego twórczość nie odniosła sukcesu. Po dwóch wydanych albumach Rodriguez porzucił dalszą karierę muzyka. Jeżeli nie widziałeś filmu, zobacz koniecznie, bo ta niewiarygodna historia wydarzyła się naprawdę.

    Próbowałem dociec powodów niskiej popularności Riverside w Polsce. Myślę, że duży wpływ na to może mieć specyfika gatunku. Zdecydowanie nie jest to muzyka popularna i nie każdemu będzie się podobać, ale bez wątpienia każda wrażliwa duszyczka odnajdzie w repertuarze coś co jest w stanie ją poruszyć. Riverside tworzy bardzo oryginalną muzykę. Ich twórczość wypełnia swego rodzaju muzyczną niszę, w której się świetnie odnajdują, a że konkurencji praktycznie nie mają łatwiej jest im się przedostać do swojego wąskiego grona odbiorców, ale za to na całym świecie.

    Ale sam przecież powiedziałem na początku, że Riverside ostatnio można usłyszeć częściej niż kiedyś. Skąd w takim razie rosnąca popularność Riverside w Polsce? Sprzedali się i zaczęli tworzyć komerchę? Nic bardziej mylnego, każdy następny album jest konkurencją dla poprzedniego. Każdy jest inny w swoim charakterze jednocześnie pozostając w tej samej konwencji i stylu. Riverside nie da się pomylić z żadnym zespołem. No więc skąd ta rosnąca popularność? Na pewno wydanie nowej płyty i jej promocja otworzyła przed zespołem nowe drogi ale wydaje mi się też, że powoli dojrzewamy do bardziej skomplikowanej muzyki. W muzyce jak we wszystkim nasze preferencje są coraz bardziej wyrafinowane, przykładamy coraz większą wagę do jakości i oryginalności. Najprostszy przykład można zauważyć na regałach w hipermarketach chociażby w dziale z alkoholami. Jeszcze kilka lat temu na półkach królowało kilka wielkich marek piw – w większości jasnych. Dziś praktycznie w każdym sklepie możemy wybierać wśród piw regionalnych i piw z całego świata, ciemnych, jasnych, pszenicznych. Tak samo jak dogadzamy naszym kubkom smakowym, tak też szukamy muzyki zdolnej do zaspokojenia naszych bardziej wyrafinowanych potrzeb.

    Ostatnim koncertem trasy europejskiej promującej ostatni album był koncert w warszawskiej Stodole na którym miałem przyjemność być i tego przeżycia nigdy nie zapomnę. Muzyka Riverside na żywo dociera jeszcze głębiej i wyzwala emocje, dla których jeszcze nikt nie wymyślił nazwy. Zbiorowa synergia między zespołem na scenie, a uczestnikami koncertu sprawia wrażenie masowego pokrewieństwa dusz, a w każdej twarzy wokół możesz przejrzeć się jak w zwierciadle ukazującym emocje. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy odnajdzie w Riverside to co ja, ale każdemu polecam zapoznanie się z ich twórczością.

    Do niedawna w Polsce Riverside można było usłyszeć tylko czasami na antenie Trójki Polskiego Radia, co wydaje mi się przykre, ponieważ mało który polski zespół może się pochwalić takimi sukcesami za granicą. Na szczęście to już się zmienia i już niedługo nikogo nie będzie dziwiła nazwa Riverside. Głosujcie na Riverside w Turbotop w Antyradiu!

    Poniżej teledysk do utworu „Found” z najnowszej płyty Love, Fear and The Time Machine wydanej we wrześniu 2015 roku.

     
  • Jakub Zalewski 22:54 on 4 August 2015 Permalink | Reply
    Tags: frellancer, grafik, webdesigner, zlecenia   

    Mój facet jest freelancerem 

    lifeofpix.com

    Na pewno gdzieś już widziałeś to określenie, chociażby w tytule tego posta. Ale czy wiesz tak naprawdę co ono oznacza?

    Pierwszy raz spotkałem się z tym terminem ładnych kilka lat temu czytając blogi developerów i webdesignerów. Wielu z nich tytułowo się właśnie tym ładnie brzmiącym angielskim słówkiem. Gdy dowiedziałem się co ono oznacza sam byłem zdziwiony jak długo żyłem w nieświadomości, że jestem freelancerem i od razu wpisałem sobie na GoldenLinie w polu stanowisko Freelance Webdesigner. Ach jak to dumnie wtedy dla mnie brzmiało. Ale może najpierw wyjaśnię trochę kto to taki ten freelancer.

    Określenie freelancer to z angielskiego wolny strzelec i oznacza kogoś kto wykonuje prace na zlecenie  i dotyczy przede wszystkim pracy twórczej, czyli jeżeli pracujesz w maku na umowę zlecenie nie czyni to z Ciebie freelancera. Najczęściej używa się go wobec grafików, programistów czy fotografów ale także dziennikarzy, copywriterów czy tłumaczy. Przymiotnik freelance oznacza tyle co zlecony więc spokojnie moim zdaniem można go używać także wobec fachowców robiących remonty czy agentów ślubnych. Jakby nie patrzeć ta praca wymaga także sporo wyczucia i smaku. Słowo to posiada również bardzo ciekawą etymologię, po raz pierwszy słowa tego użył szkocki pisarz i poeta Walter Scott, żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku. Określeniem tym w powieści historycznej „Ivanhoe”, w której pojawia się m.in. złodziej z lasu Sherwood – Robin Hood, nazywał średniowiecznych najemnych żołnierzy. Wyraz pochodzi od free – wolny, oraz lance – lanca, czyli broń drzewcowa używana przez rycerzy konnych (lansjerów).

    No ok, wiemy już kim jest freelancer i skąd się wzięło to słowo, ale co z tego? No są sobie tacy freelancerzy i co komu do tego, niech sobie będą. Warto jednak zastanowić się nad korzyściami płynącymi z bycia freelancerem jak i zagrożeniami wiążącymi się z wybraniem kariery wolnego strzelca. Jest to zdecydowanie najlepszy sposób na zarabianie pieniędzy dla ludzi, którzy potrafią zamienić swoją pasję w zawód i chcą z niej się utrzymywać. Takie rozwiązanie spodoba się także z pewnością osobom ceniącym niezależność, no bo freelancer zawsze będzie sam sobie szefem. Niestety niezależność pociąga za sobą także konieczność zadbania o pozyskiwanie zleceń, a w zależności od profesji jest to trudniejsze bądź łatwiejsze ale zawsze wymaga własnego zaangażowania. Jeżeli praca freelancera jest jedyną formą zatrudnienia to dobrze jest zarejestrować własną działalność, żeby odprowadzić składki do ZUS. Gdy już mamy firmę to poza nasza pracą musimy zadbać o sprawy organizacyjne, jak formalności urzędowe czy księgowość, o które nie muszą się martwić pracownicy korporacji.

    Często wśród wad lub zalet wymieniane jest praca w domu. Dla jednego freelancera praca w domu będzie niezastąpioną wygodą, której za nic nie będzie chciał się wyrzec i dać się zamknąć w przeszklonym openspace’sie jakiegoś biurowca, inny natomiast będzie mówił, że przez prace w domu praktycznie cały czas jest w pracy, nie potrafi odpocząć i brakuje mu kontaktu z ludźmi. Na szczęście dla jednych i drugich jest wygodne rozwiązanie. Ci którzy wolą pracować w domu, no to praktycznie już mają swoje rozwiązanie, gdyby jednak ktoś chciał wyraźnie oddzielać pracę od domu lub po prostu nie ma warunków do pracy w miejscu zamieszkania może korzystać z przestrzeni co-workingowych. Nie trzeba od razu wynajmować całego lokalu na siedzibę do wykonywania swojej pracy freelancera. W dużych miastach istnieje możliwość wynajęcia miejsca do pracy w biurze. Jest to dużo tańsze rozwiązanie i zawsze znajdą się kumple z którymi można iść na wspólny lunch. Ostatnio nawet widziałem reklamę jednego z banków, który w zamian za założenie konta oferował bezpłatne korzystanie z przestrzeni co-workingowej.

    To kto w końcu może zostać freelancerem?

    Tak naprawdę każdy. Nawet jeżeli Twoja dotychczasowa praca jest związana z czymś zupełnie innym, pomyśl czy nie ma czegoś co lubisz i i czego zawsze chciałeś spróbować. Coś czego chciałbyś się nauczyć lub coś w czymś wiesz, że jesteś dobry. Na początku potraktuj to jako zajęcie dorywcze, nie musisz od razu zakładać firmy. Możesz to zrobić w pełni legalnie spisując umowę zlecenie lub umowę o dzieło jako osoba fizyczna. Praca freelancera może być bardzo dowartościowująca. Warto spróbować i przekonać się na własnej skórze ile możesz się nauczyć wykonując takie zlecenia. Ja zawsze gdy robiłem strony internetowe to zawsze uczyłem się najwięcej w trakcie wykonywania zleceń, a nie z podręczników.

    Gdzie szukać zleceń?

    To jedna z trudniejszych a zarazem najważniejszych kwestii. No bo gdy już postanowimy, że będziemy lepić garnki z gliny w różnych kształtach to gdzie znaleźć na nie kupców? Gdy będziemy wykonywać projekty graficzne gdzie szukać zleceń? Dużo prościej jest gdy Twoim dziełem jest gotowy produkt. Wtedy możesz go łatwo zaprezentować i sprzedać chociażby na allegro czy gumtree. Jednak gdy jako freelancer oferujesz swoje usługi jest trudniej, bo jak udowodnić potencjalnemu klientowi, że jesteś dobrym grafikiem? Z czasem gdy wykonasz już kilka projektów, będziesz mógł stworzyć swoje portfolio będące Twoją wizytówką oraz świadectwem doświadczenia i umiejętności. Jak więc zacząć? Co zrobić gdy wszystko co masz to dobre chęci? Tutaj z pomocą przychodzą portale w których można zlecać wykonanie projektów jak i wyszukiwać zlecenia i podejmować się ich. Dostęp do takich portali jest z reguły płatny ale nie są to duże kwoty. Pamiętaj, że tak naprawdę to inwestycja, która szybko Ci się zwróci gdy zaczniesz zarabiać na swoich projektach. Strony na których możesz przyjmować zlecenia to np. Oferia.pl, czy Favore.pl. Istnieje też kilka portali dla freelancerów takich jak freelancer.pl. Warto spróbować.

    Czy praca freelancera jest dla mnie?

    Nie przekonasz się jeżeli nie spróbujesz, a tak naprawdę nie trzeba wiele by spróbować. Tak więc cytując Laskę z filmu „Chłopaki nie płaczą”  – Wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie – co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić.

     

     
  • Jakub Zalewski 20:22 on 10 May 2015 Permalink | Reply
    Tags: alior sync, bankowość, jakubzalewski, konto osobiste, konto rozliczeniowe, kubek, millenium, ror, t-mobile usługi bankowe   

    Gdzie otworzyć konto osobiste ? 

    Jeszcze niedawno gdyby ktoś mnie spytał gdzie ma otworzyć RORa od razu odpowiedziałbym, że w T-Mobile usługi bankowe. Sam do niedawna miałem tam rachunek jednak kilka dni temu złożyłem dyspozycję zamknięcia konta i pociąłem moją kartę Debit MasterCard w drobne kawałeczki. Sytuacja zmusiła mnie do zapoznania się z aktualną ofertą banków i postanowiłem się podzielić moim researchem, artykuł nie jest sponsorowany.

    Ale dlaczego zmieniać?

    https://www.t-mobilebankowe.pl/Może zacznę najpierw od drobnego wyjaśnienia. Miałem konto osobiste T-mobile usługi bankowe dostarczone przez Alior Bank. Początkowo Alior oferował swoje nowe produkty, skierowane do segmentu pasjonatów rozwiązań mobilnych jako Alior Sync. Nie funkcjonowały stacjonarne oddziały oferujące produkty Alior Sync, można było je zamówić wyłącznie za pośrednictwem internetu. 3 maja 2014 roku dokonano rebrandingu na T-Mobile usługi bankowe, nie zmieniło się nic poza nazwą i layoutem bankowości internetowej i aplikacji mobilnej. Zamiana bardzo ładnego połączenia pomarańczowego z czarnym na biały i różowy nie przypadła mi do gustu ale konto dalej było najatrakcyjniejsze na rynku.

    Rachunek nie posiadał wysokiego oprocentowania, ale nie wiązały się z nim też żadne dodatkowe opłaty. Banki konkurencyjne do rachunków rozliczeniowych zazwyczaj dokładają opłatę za kartę płatniczą, za prowadzenie rachunku czy wypłaty z bankomatów, które mogą nie być naliczane jeżeli dokonamy określonej liczby transakcji za pośrednictwem karty lub ich suma będzie powyżej określonej w umowie kwoty. Często banki wymagają również stałych wpływów na konto w określonej kwocie. W ramach rachunku oferowanego przez TM nie było żadnych opłat, ponadto na początku swoje działalności oferowali atrakcyjny cashback za zakupy w internecie.

    Jednak taki sen nie mógł trwać zbyt długo i moje idealne konto zrównało się z konkurencją. Zaczęło się od wycofania cashbacku, początkowo był dostępny dla wszystkich klientów później tylko dla tych, którzy posiadali stałe wpływy miesięczne na konto w określonej kwocie (1500 zł, jeżeli dobrze pamiętam). Później musiały być jakieś mniej istotne zmiany, bo dostawałem wiadomości o zmianach w taryfie opłat i prowizji ale nie były one dla mnie dotkliwe – nie zauważyłem żeby jakieś środki z konta mi uciekały. Istotne zmiany nastąpią już za niecały miesiąc, ponieważ od 1 czerwca 2015 wprowadzono nową opłatę – za kartę debetową w wysokości 6 zł, która nie jest naliczana w przypadku dokonania transakcji za pośrednictwem karty na łączną kwotę 200 zł.

    Tu się skończył piękny sen. Pamiętajcie, że różowy kolor jest zdradziecki. Oczywiście, wprowadzenie tej opłaty nie dyskredytuje tego konta. W wielu parametrach dalej jest bardzo atrakcyjne, także zachęcam do zapoznania się z oferta T-Mobile usługi bankowe. Ze swojej strony mogę dodać, że mają świetną obsługę przez wirtualny oddział, aplikacja internetowa i mobilna działa bez zarzutu, na wiadomości też odpowiadają błyskawicznie i to przez całą dobę. Ale jestem tylko biednym studentem, człowiekiem raczej oszczędnym, poza tym wiem, że gdy płacę gotówką to mam większa kontrolę nad tym ile wydaję, dlatego nie chcę żyć w stresie i sprawdzać ile już wydałem kartą i czy mi zeżre moje sześć zeta czy nie. Konto bankowe to nie jest coś do czego warto się przywiązywać, dlatego też zdecydowałem się podziękować T-mobile usługom bankowym za kilka lat miłej współpracy i wraz z moimi pieniążkami rozpocząć przygodę w nowym banku.

    W internecie dostępnych jest mnóstwo rankingów kont osobistych które są rzetelne i regularnie aktualizowane. Moje założenie było takie

    • bank nic na mnie nie wymusza (albo wymusza jak najmniej) – mam na myśli wszelkie opłaty związane z rachunkiem,
    • obsługa klienta – nawet w dobie bankowości internetowej jest to ważne chociażby przy zamykaniu rachunku,
    • darmowe wypłaty ze wszystkich bankomatów,
    • bezpieczeństwo środków,
    • inne atrakcyjne promocje, najmniej istotne ale czasem banki potrafią mile zaskoczyć,

    dodam tylko jeszcze, że głównie przeglądałem oferty kont skierowanych dla studentów. Moją uwagę przykuły dwa konta.

    Smart Bank

    smart

    Podejrzewam, że nie tylko o koncie ale i o banku mało kto słyszał. Tak naprawdę jest to marka handlowa FM Bank PBP S.A. . Dalej nic to nie mówi, prawda?  W latach dziewięćdziesiątych w Warszawie powstał WestLB Bank Polska z kapitałem niemieckim specjalizujący się w obsłudze małych i średnich przedsiębiorstw oraz samorządów. W 2010 zmienił właściciela oraz nazwę na Polski Bank Przedsiębiorczości S.A., a w 2013 łączy się z FM bankiem S.A., który powstał na bazie Funduszu Mikro założonego w 1994 roku przez Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości. Obok marki Smart Bank – skierowanej do klientów indywidualnych – równolegle działa BIZ Bank dla klientów korporacyjnych.

    Jest to obecnie jedyne konto, które nie wiąże się z żadnymi opłatami. Mimo, że bank nie jest tak dobrze znany z reklam jak wiele innych to nie ma obaw co do bezpieczeństwa środków w nim przechowywanych. Jest to bank, działa na licencji Narodowego Banku Polskiego i podlega restrykcyjnej kontroli Komisji Nadzoru Finansowego, w przeciwieństwie do parabanków, jak np. SKOKi. Na wszystkie banki komercyjne KNF nakłada obowiązek utrzymywania współczynnika wypłacalności banku, oraz wymóg kapitałowy na określonym poziomie. Ponadto FM Bank, chyba podejrzewając swoją anonimowość, to żeby uspokoić swoich potencjalnych klientów bardzo wyraźnie informuje na swojej stronie, że depozyty są gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny (od 30 grudnia 2010 roku limit gwarancyjny po przeliczeniu na złotówki jest równy 100 tys. euro). Jeżeli chodzi o atrakcyjne oferty, to do 17 maja jest również możliwość założenia konta oszczędnościowego oprocentowanego 3% w skali roku. Wypłaty ze wszystkich bankomatów w Polsce i za granicą są bezpłatne. Jedyna rzecz, która mnie zniechęca to fakt, że Smart Bank nie posiada oddziałów, a z tego co czytałem w internetach to ma niepochlebną opinię na temat obsługi zdalnej.

    Bank Millenium

    millenium

    W opozycji do Smart Banku, jeden z najbardziej reklamowanych przez co i rozpoznawanych banków komercyjnych. Konto 360 reklamowane przez jutubera znanego z Polimatów – Radka Kotarskiego – musi obowiązkowo znaleźć się w każdym bloku reklamowym.

    Moją uwagę szczególnie zwróciło Konto 360 Student. Prawdą jest, że Millenium ma bardzo szeroki wachlarz produktów finansowych. Szczególnie podoba mi się rozbudowana bankowość internetowa, umożlwiająca korzystanie ze wszystkich usług w jednym miejscu: od funduszy emerytalnych po konta inwestorskie. Warto także zwrócić uwagę na ofertę Millenium TFI (Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych) oraz szeroki wybór lokat – od jednodniowych do kilkuletnich. Bank daje naprawdę szerokie możliwości zarządzania swoimi finansami w bardzo przejrzysty i wygodny sposób. Właśnie na to konto się zdecydowałem i co do oddziałowej obsługi klienta także nie mam żadnych zastrzeżeń. Podoba mi się możliwość dodawania zaufanych odbiorców, dzięki czemu nie trzeba potwierdzać wszystkich przelewów SMSem czy możliwość wyłączenia płatności zbliżeniowych kartą. Nie podoba mi się natomiast w Millenium, że hasło do bankowości internetowej musi się składać tylko z cyfr i konkretnie z ośmiu. Wypłaty ze wszystkich bankomatów w Polsce i za granicą są bezpłatne przy spełnieniu tych samych warunków, co brak opłaty za kartę (min. jedna płatność bezgotówkowa w miesiącu), w przeciwnym przypadku darmowe są tylko bankomaty Millenium a za pozostałe naliczana jest prowizja. Na pochwałę zasługuje też aplikacja mobilna, która działa bardzo sprawnie mimo tego, że mój smartfon nie jest już demonem prędkości. Lubię nowinki, a Millenium oferuje możliwość płacenia telefonem za pomocą BLIK, ciekawa rzecz zachęcam do zapoznania się. Podoba mi się również uproszczony sposób logowania do aplikacji mobilnej, wystarczy wpisać krótki PIN mobilny zamiast całego identyfikatora i hasła do konta.

    To konto nie jest niestety darmowe, ale ma bardzo niewielkie wymagania do zniesienia opłat. Nie trzeba mieć żadnych stałych wpływów, wystarczy raz w miesiącu dokonać jednej płatności kartą na dowolną kwotę, w przeciwnym razie jest pobierana opłata w wysokości 4 zł. Dodatkowo przy zakładaniu konta automatycznie dodawany jest do niego Pakiet Bezpieczeństwa, czyli ubezpieczenie od kradzieży, nieuprawnionego użycia karty itp. Opłata mięsięczna za korzystanie z pakietu to jak dobrze pamiętam około 3 zł, nie więcej. Pakiet przez pierwszy miesiąc jest za darmo. Pracownik banku poinformował mnie, że nie ma możliwości zrezygnowania z pakietu przy zakładaniu rachunku, ale zaraz po otrzymaniu karty można przyjść do oddziału i zrezygnować (niestety nie można za pośrednictwem bankowości internetowej, taki myk jakby się tyłka nie chciało ruszyć). To konto jest skierowane do osób między 18 a 26 rokiem życia. Konto 360 w pełnej wersji nie posiada ograniczeń wiekowych, ale wiąże się to niestety z wyższą opłatą za kartę (7 zł) i dodatkowymi wymaganiami nienaliczania tej opłaty (min. jedna płatność bezgotówkaowa kartą i łączne wpływy miesięczne w wysokości 1000 zł).

    Naprawdę nie warto przywiązywać się do banków, czy odpuszczać „bo to tylko kilka złotych” – w skali roku znacznie więcej. To są tylko dwa wybrane przeze mnie rachunki, które najlepiej spełniają moje wymagania. Zachęcam do zapoznania się z rankingami kont (poniżej linki do aktualnych) i wybrania najlepszego dla siebie.

     
  • Jakub Zalewski 14:01 on 3 May 2015 Permalink | Reply  

    Do końca maja… 

    Miałem się wyrobić ze stroną do końca maja tymczasem uwinąłem się w dwa dni. Już mi się wykrystalizował obraz tego jak ma wyglądać i o czym będzie mój blog, także chciałem to po krótce przedstawić. Nie nastawiam się na rzeszę czytelników zaczynających dzień od sprawdzenia czy dodałem nowy wpis, tym bardziej, że znając siebie będę pisał raczej mało regularnie. No ale o czym będę pisał? Tak naprawdę o niczym konkretnym. Jak napisałem w dziale O mnie, lista moich zainteresowań jest długa i im właśnie chcę poświęcić tego bloga. Będzie trochę o muzyce, trochę o podróżach, trochę o świecie, gospodarce, filmie, teatrze, ale i o technologiach, programowaniu czy o snookerze ale i o każdej innej rzeczy, która mnie zainteresuje. Zawsze bardzo chciałem prowadzić bloga, ale mnogość moich zainteresowań sprawiła, że w żadnej dziedzinie nie czuję się ekspertem dlatego ten blog ma być dla mnie trochę taką motywacją do tego żeby się do tego miana przybliżyć.

    Poza typowym blogiem możecie znaleźć tutaj info o tym, że robię stronki i prowadzę szkolenia, także zachęcam do zaglądania do stron Webdesign i Tutoring.

    No ale to nie koniec w tym pierwszym poważniejszym poście. Chciałem się jeszcze pochwalić występem na tegorocznym festiwalu harcerskim Wiosenne Czarownie w podwarszawskim Legionowie. mam świadomość, ze to nic wielkiego i wymiar ma to raczej szkolnej akademii z okazji pierwszego dnia wiosny, ale był to mój pierwszy występ wokalno-instrumentalny i byłem po nim dumny jak paw.

     
  • Jakub Zalewski 00:29 on 2 May 2015 Permalink  

    Dobry wieczór 

    Dziś nadszedł przełomowy dzień na mojej domowej stronie, bo właśnie od dziś zmienia ona swój charakter. Nie wiem jak to wyjdzie ale chcę spróbować prowadzić bloga.

    Nigdy wcześniej nie robiłem tego na poważnie, choć zawsze bardzo chciałem. Ciężko mi przewidzieć na dzień dzisiejszy jaki przyjmie on kształt, na pewno będziecie mogli to na bieżąco śledzić.

    W planie ma spełniać takie same funkcje jak do tej pory – będzie to moja wizytówka, na której trochę zareklamuję to czym się zajmuję – a także trochę miejsca poświęcę moim różnym zainteresowaniom. A więc zachęcam Cię do odwiedzania drogi czytelniku, bo może znajdziesz również coś dla siebie.

     
c
compose new post
j
next post/next comment
k
previous post/previous comment
r
reply
e
edit
o
show/hide comments
t
go to top
l
go to login
h
show/hide help
shift + esc
cancel